Odczarowanie Sofii


Pisałam Wam już (o, tu), że nie miałam okazji polubić się z Sofią. Przerażające zimno, spalone włosy, długie czekanie i niedobra pizza – tyle z niej pamiętałam. Dobrze jednak, że zawsze te złe skojarzenia i wspomnienia możemy zastąpić nowymi i lepszymi. Jakiś czas temu miałam okazję spędzić piękny dzień w bułgarskiej stolicy. Mam wrażenie, że Sofia zrobiła wszystko, aby mi się spodobać – było ciepło, kolorowo i widziałam kilka przyjemnych miejsc (zasługa przewodnika Marcina). Ku mojemu zaskoczeniu, przez głowę przemknęła mi nawet myśl, że mogłabym w niej zamieszkać. Oczywiście, gdyby nie było innego wyjścia, bo nie chciałabym opuszczać mojego kochanego Płowdiwu. Nie byłoby to jednak aż tak strasznie, jak myślałam do tej pory. 

Z czym teraz kojarzy mi się Sofia? Przede wszystkim z cudownym parkiem Borisowa Gradina, który ma coś z Central Parku, ze wspaniałą monumentalną katedrą św. Aleksandra Newskiego i z ożywionym placem przez Narodowym Pałacem Kultury. Charakter Sofii oddają też starożytne i średniowieczne pozostałości, które są nieodłączną częścią miasta, słynne sklepiki, do których trzeba się schylać, charakterystyczna zabudowa i otaczające ją góry z dumną Witoszą na czele. Nie ukrywam, że piękna jesienna oprawa też zrobiła swoje. To jeszcze nie miłość, ale muszę przyznać, że Sofia ma ciekawy klimat i... jest fajna :)

Uniwersytet Sofijski

protestujący przed pomnikiem Cara Oswobodziciela



Bułgarska Akademia Nauk

Katedra św. Aleksandra Newskiego

rosyjska cerkiew św. Mikołaja


Muzeum Archeologiczne

cerkiew św. Jerzego - najstarszy budynek w Sofii, znajdujący się wśród pozostałości
antycznej Serdiki

lew przed Sądem Najwyższym

z lewej: pomnik św. Sofii

sklepiki z okienkiem przy chodniku




Narodowy Pałac Kultury






Park Borisowa Gradina








Komentarze

  1. Śliczne zdjęcia ... i gdybym nie był w Sofii kilka razy to bym uwierzył :-( Uwielbiam Bulgarię i Bułgarow, spędziłem tam wiele czasu , mam świetnych przyjaciół., ale.... Sofia jest chyba najbrzydszą stolicą w Europie. Totalny chaos architektoniczny, zdekapitalizowane stare domy, zrujnowane chodniki, gory śmieci.
    Natomiast nie ma chyba także stolicy w Europie , ktora byłaby tak przepięknie położona w sercu gór! Widoki jakie można mieć z okna ... zapierają dech w piersiach! Mieszkałem na górnym pietrze w wieżowcu przy Stambolijskim i naprawdę można sie było gapic za okno bez końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Zdjęcia nie kłamią, ale oczywiście pokazują tylko skrawek miasta. Na pewno nie wpisałabym Sofii na listę najładniejszych stolic i nie chciałabym się zapuszczać w niektóre miejsca. Mimo wszystko, w każdym mieście można znaleźć jakieś pozytywy i cieszę się, że udało mi się znaleźć przyjemne miejsca w Sofii. Nie można jej nazwać piękną, ale swój klimat ma ;)

      Usuń
  2. Ten park jest super! Najbardziej podobały mi się ławki, które dowolnie można sobie przestawiać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, te ławki też mi się podobały :)

      Usuń
  3. O, ja tak mam z Kopenhagą - może bez jakiś traumatycznych wspomnień w rodzaju spalonych włosów, ale po prostu nie dostrzegłam tego czaru, o którym opowiadają wszyscy, czekam zatem na jakiegoś przewodnika, który pokazałby mi to miasto od klimatycznej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry przewodnik plus cudna jesień i zmiana nastawienia gwarantowana ;)

      Usuń
  4. Te kioski przy chodniku są zabawne. I jak sprytnie ustawione parasole, żeby był cień w okienkach. :) Nie widać po tych zdjęciach, żeby cokolwiek było nie tak z tym miastem. Pewnie w każdym mieście na świecie znajdzie się coś brzydkiego, ale fajnie kiedy ktoś potrafi docenić to, co wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zawsze tylko co ładne i ułożone się podoba. W takich miejscach liczy się klimat który czaruje, dusza miasta i piękno, które potrafimy dostrzec w prostych, czasem zaskakujących tworach;)
    O! Ja np. mogę napisać, że kocham się w Wenecji- nawet w ciasnych, brudnych, wąskich uliczkach do których niewielu turystów dociera, bo mnie urzekła swoim charakterem. Za to za Florencją nie przepadam. Tu i tu byłam wielokrotnie, ale Wenecją oddycham i działa na mnie jak magnes. A Florencja jest jak wampir energetyczny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania! Piękno jest subiektywne. Dla jednego coś może być brzydkie, drugi dostrzeże w tym piękno. A poza tym oczywiste piękno często jest nudne ;)

      Usuń
  6. Piękne jesienne zdjęcia! Swąd spalonych włosów został już chyba zapomniany ;)
    Aż nabrałam ochoty na pójście do takiego parku, w takiej odsłonie jesiennej jest po prostu przepiękny. Podejście nr dwa robi wielkie wrażenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w Sofii byłam tylko przejazdem i to dwukrotnie. Raz kręciłam się tylko w okolicach dworca autobusowego i raczej nie mogę powiedzieć o tym, że widziałam to miasto. Drugi raz objeżdżałam kawałkiem autostrady przedmieścia Sofii. Generalnie zauważyłam ostatnio, że ilekroć mam opcję przyroda/plener vs zwiedzanie miasta, to wybieram bramkę nr 1. Owszem, miasta potrafią być fotograficznie inspirujące, co pokazują Twoje zdjęcia, jednak jako przyrodofilka lepiej czuję się przedzierając przez krzaki jałowca, niż miejską dżunglę (no dobra, z tym jałowcem to z lekka przesadziłam :P ).

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym mieć kiedyś możliwość zjechania Półwyspu Bałkańskiego wzdłuż i wszerz. Póki co studencka kieszeń mi na to nie pozwala, więc pozostaje mi cieszenie oka na Twoim blogu. EKSTRA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkany są jak najbardziej na studencką kieszeń. Ja w 2010 wyjechałam na miesiąc na Bałkany i kosztowało mnie to w sumie 250EUR. Ale...spałam pod namiotem, jeździłam na stopa i nie żywiłam się w knajpach. Inna sprawa, że takie kraje jak BiH, Albania czy Macedonia są naprawdę sporo tańsze niż Polska. Dlatego dla chcącego, nic trudnego. Zajrzyj też na mojego bloga, właśnie spisuję tam podróż z 2010 roku, kiedy byłam na czwartym roku studiów :)

      Usuń
  9. Nie tak zapamiętałam. Czas zmienia wszystko. Wszystkich. Ech.

    OdpowiedzUsuń
  10. a nie Car Wyzwoliciel?

    W klekszopach najlepsze jest obserwowanie samych sprzedających i podziwianie ich jakie cyrkowe pozycje potrafią przyjąć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma różnicy :)
      Klekszopy! to Twoje dzieło? piękne słowo! :)

      Usuń
    2. Hahaha, nie nie moje dzieło - wpisz sobie w googlach клекшоп ;-)

      A z Carem Wyzwolicielem częściej się spotykam niż z Oswobodzicielem, stąd pytam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty