Koniec z marudzeniem

Pamiętam, że gdy na początku marca przyjechałam do Bułgarii, nieustannie pytałam mojego Bułgara, kiedy wreszcie zrobi się ciepło. Jestem ciepłolubna, nienawidzę, gdy jest mi zimno, stąd nie lubię zimy i zawsze z utęsknieniem czekam na lato. Podczas polskiego lata marudzę, że za dużo pada, jest za mało słońca i w ogóle jest za krótkie. Jeszcze tydzień temu trochę marudziłam, że pogoda jest nieprzewidywalna. Już nie jest. Mamy prawdziwe, gorące lato, bez najmniejszej chmurki, i co? Znowu marudzę. Nie wiem, czy taka ze mnie maruda, czy przeceniłam moje zamiłowanie do ciepła. Chwilami mam wrażenie, że ten upał mnie zabije, bo cała się wypocę i nic ze mnie nie zostanie. Każdy ruch wywołuje falę potu, a energia wyparowuje. Ale co zrobić, nie ucieknę, a pogody nie zmienię. Koniec z marudzeniem, to dopiero początek lata, którego nie chcę przewegetować. Tym postem kończę moje żale i zacznę cieszyć się słońcem, którego tak w Polsce mi zazdroszczą. Będę wstawać jeszcze wcześniej, unikać wychodzenia w największy upał i modlić się o deszcz. Pozdrawiam Was kochani i życzę idealnej pogody! ;)


Komentarze

  1. U nas jest też niesamowicie gorąco, ja nie potrafię prosperować w taki upał, jest tragicznie.

    A tak swoją drogą chętnie poczytałabym na temat mentalności i zwyczajów Bułgarskich, planujesz moje jakieś posty w tych klimatach? (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję najróżniejsze rzeczy, na pewno pojawi się coś takiego :)

      Usuń
    2. A tak generalnie to co jest dla Ciebie najbardziej zaskakujące? Wiesz, wyobraź sobie typowego Polaka w Bułgarii, co go najbardziej zaskoczy? Rzadko podróżowałam w tamte rejony, jednak bliższy jest mi zachód i pamiętam, że siesta czy pozamykane sklepy w niedzielę były dla mnie niezłym szokiem. Tak samo jak wychodzenie w nocy na kolację i wracanie w dzień robocze po północy :P

      Usuń
    3. Jakiś czas temu zrobiłam listę rzeczy, które mogą zaskakiwać w Bułgarii. Postaram się pierwszą część zamieścić po taratorze :) A później będzie Albania :)

      Usuń
    4. A wlasnie podpisuje sie, napisz tez cos o samych Bulgarach. Znam jednego Petko lat 60, ktory jest szalenie gadatliwy, narzeka na wszystko a jednoczesnie mowi, ze trzeba sie cieszyc i myslec pozytywnie. Nie mam pojecia jak ona laczy te dwie postawy. Mieszka w Norwegii juz 3o lat ze swoja norweska zona. Temperament ma, oj ma, a swoja bezposrednioscia zwala z nog skrytych Norwegow i w ogole gdyby mogl to by przeprowadzil rewolucje w pracy, w calym norweskim spoleczenstwie. Staram sie mu wytlumaczyc, ze w Norwegii ma szanse tylko ewolucja, oni nie sa rewolucjonistami. To skaly, ktore moga sie zmienic tylko w dlugim procesie obmywania przez wody. Jacy sa Bulgarzy? :) Wiem, ze to ougolnienia, ale mysle, ze cos jest we wspolnej mentalnosci.

      Usuń
    5. Albańskie pozdrowienia: http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/4598 :-)

      Usuń
  2. Ja na upały narzekam ZAWSZE. Uwielbiam w Polsce wiosnę i jesień, bo wtedy zazwyczaj nie ma szalonych temperatur. Jeszcze za czasów licealnych na wakacje zazwyczaj przestawiałam swój dobowy tryb życia, żeby upały i słońce przesypiać, a odżywać, kiedy robiło się chłodniej. Teraz nie mogę sobie na to pozwolić na przykład, kiedy muszę iść do pracy.

    Marysiu, może jakiś dobry przepis na chłodzące w upalne dni danie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu - będzie dziś tarator :)

      Usuń
  3. Ja też jestem totalnie ciepłolubna i upały mi nie straszne (przynajmniej na razie:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie upały zaczynają się około 40 stopni i zaczynam trochę marudzić, ale tylko trochę i tylko na początku, później się przyzwyczajam i zaczynam normalnie funkcjonować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie się zastanawiam, czy można się przyzwyczaić. Liczę na to :)

      Usuń
  5. Ja kocham upał! :D Choć wiadomo w takie dni wolę gdzieś poleniuchować, złapać trochę promieni słonecznych, nie jak dziś jechać w dusznym autobusie, zlana potem, aż nie powiem gdzie mi się lał ;) pozdrawiam i jak najmniej marudzenia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o morzu, tam upał nie boli. A autobus to jedno z najgorszych miejsc, w których można się znaleźć, gdy jest gorąco :) Przypomniałam sobie właśnie, jaki przyjemny zapach unosił się w miejskich autobusach w Toruniu ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. "Marzę o morzu, tam upał nie boli." Nie powiedziałabym :-)

      Usuń
    3. Jak się ma leżak i parasol, i co 5 minut wchodzi się do wody, to nie jest źle :)

      Usuń
  6. Tez jestem cieplolubna, chociaz jak temperatura dochodzi do 30 stopni i nie ma wiatru to sie mecze. Od kilku lat nie doswiadczam jednak juz prawdziwego lata. Jedynie krotkie porywy w czasie wizyty w Polsce...a tak, nastawiam sie juz, ze zazwyczaj maksymalna temperatura to zazwyczaj miedzy 17-20 stopni, i czasem slonce, czasem deszcz...zawsze jakis sweterek albo kurteczka przeciwdeszczowa jest pod reka. W tym roku pierwszy raz ucze sie chodzic w krotkim rekawku przy kilkunastu stopniach. Troche sie trzese, ale mowie soebie ciagle, ze przeciez jest cieplo, ze moze byc gorzej. Jesli chce pogodzic sie z norweskim latem, to musze je oswoic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najgorszy jest ten brak wiatru.
      Wiesz co, to chyba jednak wolę to bułgarskie lato :) Zawsze jest nadzieja na deszcz i małe ochłodzenie, a u Ciebie nadziei na kilka dni gorąca nie ma. Dobra, to już na pewno nie narzekam ;)

      Usuń
  7. O nie, nie moja droga ! :) wcale Ci już nie zazdrościmy pogody, bo w tym tygodniu mieliśmy słońce AŻ 4 dni i to pod rząd ! :D (nie będę dodawać nawet, że właśnie się skończyło.. :D). Dzisiaj rzuciłam dosłownie wszystko i od 13 przez 2 godziny leżałam na balkonie z książką (którą z resztą muszę polecić u siebie wkrótce). Ahh, szkoda, że to już koniec tej pogody i teraz pozostaje mi zazdrościć jej Tobie ! Jestem uzależniona od dobrej pogody i przysięgam, że nie mam serca mieć złego humoru, ani się wściekać, kiedy tylko świeci słońce, a ja jestem na zewnątrz (bo jeśli nie, to już całkowicie inna historia.. ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie zaczęłam się dziwić, że wszyscy tak piszą o tych upałach w Polsce, a jeszcze ponad tydzień temu koleżanka pisała, że mi zazdrości upałów :)
      Niestety na balkonie w ciągu dnia jest za gorąco, a jak się ochłodzi, to już jest ciemno. Ale nie narzekam ;P

      Usuń
  8. Gorąca pogoda jest świetna, gdy leży się na plaży. Całe zeszłe wakacje przepracowałam nad morzem, a że nie jestem ciepłolubna to codziennie przeżywałam tragedię. Czy 6 rana czy 22 w nocy - gorąco. Prysznic brałam kilka razy dziennie, a spocona byłam już w momencie zamykania drzwi od mieszkania. Wyobraźcie sobie teraz, że biegacie nie między pokojami a między kilkoma mieszkaniami w wielkim ośrodku wczasowym. Ośrodek znajdował się na górce, tak żeby było jeszcze weselej :-) Gdy w sierpniu przyszły burze myślałam, że się popłaczę ze szczęścia!

    Stąd gdy rozmawiamy o upałach, trzeba rozróżnić czy lubimy upały zawsze i wszędzie tj. w pracy i na plaży czy tylko na plaży.

    I jeszcze raz dziękuję Marysiu za odwiedziny. Blog jest jeszcze w budowie, więc tym bardziej jest mi miło! I życzę Tobie sukcesów zawodowych i życiowych w pięknym Płowdiwie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraziłam sobie i nie zazdroszczę :)

      Dzięuuuję!! :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty